Masz wyłączoną obsługę języka JavaScript lub używasz starej wersji odtwarzacza Flash Player firmy Adobe. Pobierz najnowszy odtwarzacz Flash.

Historia Sanktuarium

Parafia SianowoSanktuarium Sianowskie położone jest w północnej części Szwajcarii Kaszubskiej.
Od wieków słynie jako miejsce kultu Najświętszej Bogurodzicy, która tutaj pośród lasów, jezior i wzgórz wybrała sobie miejsce.

Już, co najmniej od trzech tysięcy lat, ludzie mieszkają nad brzegami Jeziora Sianowskiego, czego dowodem są odkrycia archeologiczne.

W czasach rzymskich, zdaniem niektórych badaczy, prowadził tędy międzynarodowy szlak handlowy. Ziemia Sianowska na przestrzeni lat ulegała wpływom niemieckim i polskim; leżała tez na pograniczu wyznań katolickiego i luterańskiego.

Lud tutejszy pozostał wierny wierze katolickiej i skutecznie oparł się kilkuwiekowej germanizacji.
W sposób szczególny czczona jest tu Maryja z Dzieciątkiem w postaci niewielkiej gotyckiej figurki.

 

 

Obrazy cudowne i miejsca w dzisiejszej Dyecezyi Chełmińskiej, podług urzędowych akt kościelnych i miejscowych podań, opisał ks. Fankidejski, św. Teologii Licencyat, Wikariusz Tumski i Profesor przy Collegium Marianum w Pelplinie, 1880 rok.

 

Cudowna figura N. Maryi Panny w Sianowie.

Aż do roku 1864 znajdowała się cudowna figura Najśw. Maryi Panny w Sianowie we wielkim ołtarzu za zasuwą. Jest z drzewa dosyć pięknie wyrabiana, osobliwie twarz Matki Boskiej i pana Jezusa pełna jest wyrazu. Co do wieku zdaje się ta figura być bardzo stara i długo nieodnowiona; Matka Najśw. siedzi na krześle z Dzieciątkiem Jezus na lewem ręku, w drugiej ręce trzyma berło srebrne; Pan Jezus zaś prawą ręką jakby błogosławił, w lewej także ma berło srebrne. Tak Pan Jezus jako i Matka Najśw. mają srebrne wyzłacane korony na głowie. Wysoka jest figura zaledwie 18 cali.

 

Pierwsze zjawienie Matki Najśw. w Mirachowie.

O zjawieniu Najśw. Maryi Panny Sianowskiej wypytywał sie teraźniejszy ksiądz proboszcz Grünholz bardzo wielu starych i pobożnych ludzi ze swojej parafii, którzy mu mniej więcej takiemi słowy opowiadali. Musiało to być za bardzo dawnych czasów, kiedy tu w Sianowie kościoła jeszcze nie było, tylko drzewa i krzewy rosły na tem miejscu. Takeśmy słyszeli od naszych rodziców i od innych ludzi, że Matka Najśw. ukazała się najprzód w Mirachowie, bo tam, jak mówili, przepłynęła przez jezioro i we wielkiej jasności tę figurę znaleźli. Wtedy zaczęli kościół stawiać w Mirachowie 1) dla cudownej figury. Ale w Mirachowie nie chciała Matka Najśw. pozostać, tylko tu w Sianowie.

1) W Mirachowie istniał kościół przed reformacyą, zob. Utracone kościoły 235. Blisko wsi między drogami, wiodącemi do Czeszeni i Kożyczkowa, znajduje się miejsce, dawniej nigdy nieorane, które zowią ludzie kapelczyskiem. Teraźniejszy właściciel Mirachowa pan Röhring, zwożąc ziemię z tego miejsca, natrafił mnóstwo kości od dzieci i dorosłych. Zaraz w bliskości kapelczyska  ku wiosce dawniejszy właściciel pan Häring, żyjący teraz w Słupsku, wydobył z ziemi fundament na 3 stopy głęboki, a długości kościoła. Przy wywożeniu ziemi znaleziono podobno wielką księgę nieuszkodzoną, którą pan Häring ze sobą zabrał. Kaplica starościńska pochodząca z polskich czasów, stoi jeszcze blisko dworu, używana jako gołębnik, flizę z tej kaplicy wzięto do Sianowa, gdzie jest teraz w kruchcie.

 

 Ponowne zjawienie w Sianowie

Jakeśmy mówili, to tu, w Sianowie kościoła jeszcze nie było. I otóż kiedy zaczęli budować kościół w Mirachowie i fundamenty już postawili, pewnego razu przechodzili tu ludzie drogą i ujrzeli wielką jasność: bo tu w parpacowym krzaku Matka Najświętsza się ukazała! Nie wiedzieli wtedy, co robić; ale zanieśli cudowną figurę do Mirachowa. Matka Najśw. jednak na drugi dzień znowu tu do nas przybyła. Wzięli ją jeszcze raz do Mirachowa, ale ona i po trzeci raz napowrót tu stanęła. Potem już dali pokój i tu ją w Sianowie zostawili, bo poznali, że Matka Najśw. u nas chce mieszkać. Na prędce uszykowali małą kaplicę około parpacowego krzaku, do której cudowną figurę wstawili. A kiedy ludzi wiele przychodziło do Sianowa uczcić Najśw. Pannę, pobudowano większy kościół, przy którym też osobnego proboszcza ustanowili 2). Tytuł miał kościół w Sianowie od początku Najśw. Maryi Panny.

2) W roku 1343 istniał zapewne kościół w Sianowie: podług dokumenta lokacyjnego z tegoż roku posiadał proboszcz 2 tak zwane Hacken, tyle co szołtys. Wygotowany został ten dokument przez ówczesnego komtura gdańskiego Jana Rampheim w pobliskiem Mirachowie, pod którym się podpisał: Borshold von Einburg, Fishmeiester, i Jan Kochowicz; zob. archiwum paraf. w Sianowie.

 

Pożar w Sianowie i nowe zjawienie

W kościelnych aktach czytamy jeszcze o kilku zjawiskach cudownych, które w późniejszych czasach okazały się przy tej figurze. I tak kiedy w roku 1702 wizytator biskupa Szembeka przybył do Sianowa i o wszystko się wypytywał, była także mowa o tej cudownej figurze. Ówczesny proboszcz strzepski i sianowski Łukasz Wodecki, który zarazem pełnił urząd mirachowskiego dziekana, tak o niej mówił. Słyszałem to od wielu ludzi z Sianowa o okolicy, którzy mi jednogłośnie opowiadali, że tu dawniej kościół się spalił w Sianowie. Ponieważ czasu nie było do ratowania, wszystko do szczętu zgorzało, tylko ta mała figura Matki Najśw., choć cała z drzewa, pozostała nietknięta 3). Nie wiedzieli wtedy, gdzie podziać cudowną figurę. Wzięli więc i zanieśli ją tymczasowo w uroczystej procesyi pół mili za wieś do pewnej Bożej męki i tamże umieścili. Ale Matka Najśw. nie chciała pozostać w tej Bożej męce, tylko cudownym sposobem zawsze wróciła na stare swoje miejsce do Sianowa, choć jeszcze dwa razy ja tam zanieśli. Ksiądz dziekan Wodecki potwierdził to swoje opowiadanie przysięgą.

3) Podług wizytacyi Rozrażewskiego spalił się sianowski kościół około roku 1480 i był wtedy świeżo pobudowany; ówczesny biskup Jakób nadaje w tym roku odpustu jedenastu dni wszystkim tym, którzy by kościół pobożnie odwiedzili i jaka jałmużnę udzielili ku jego wykończeniu; str. 175.

Jeszcze o innym dziwnym przypadku opowiadał ksiądz Wodecki pod sumieniem. Było to pewnej niedzieli, tak mówił, kiedy tu w Sianowie nabożeństwo przypadało podług kolei 4). Przybyłem wtedy sam do Sianowa i z drugim jeszcze duchownym. Po nabożeństwie usiedliśmy sobie nieco dla wypoczynku przed plebanią. Robiło się już ciemno, gdy naraz widzimy w kościele wielką jasność, jakoby się procesya jaka odbywała. Zadziwiliśmy się bardzo i poszliśmy zobaczyć. Jeszcze kiedyśmy szli, jasność była, lecz skorośmy kościół otworzyli, wszystko zaraz z przed oczu naszych znikło.

4) Od niepamiętnych czasów aż do roku 1864 kościół sianowski był filią do Strzepcza; nabożeństwo odprawiało się zwykle w trzecią niedzielę.